-Chodź ty tutaj.-powiedziała Lynn i otworzyła plecak. Wyłożyła środek dodatkową bluzką i pozwoliła Pardonie wczołgać się do środka. Nie zapięła plecaka żeby smok mógł wyglądać na zewnątrz. Wzięła siodło i walizkę po czym ruszyła do obozu.-Pozwalam ci wejść Pardono.-powiedziała tak jak radził jej Nico. Potwór nie mógłby sam wejść przez granicę. Rozejrzała się wokół. Pod wielką sosną chrapał inny smok. "Kiedyś się na nią wdrapię." przyrzekła sobie i weszła pomiędzy drzewa. Wszystko wyglądało normalnie. Zielone drzewa, ciemna ziemia i odgłosy żyjątek. Gdzieś w oddali migotały światła. Poczuła ciężar na ramieniu i spojrzała na Padronę. Smoczyca położyła na niej łepek i przymknęła oczy. Dziewczyna poklepała ją czule i zaczęła iść dalej. Było już po zachodzie słońca, kiedy wyszła na żwirową ścieżkę. Jakby poszła w lewo, trafiłaby na ognisko. Ludzie śpiewaliby, Chejron ja przedstawiał i pewnie każdy chciałby ją poznać. Pamiętała jak Will i Nico opowiadali jej o tym wydarzeniu.
-Ogień przybiera kolor nastroju obozowiczów. Czasami bucha pod niebo i skrzy się iskierkami. Ludzie się bawią, śpiewają. To wspaniała tradycja.-mówił jej Will, kiedy siedziała mu na kolanach jako mała dziewczynka.
-Wcale nie.-skarżył się Nico.-Ogień osmalał porządnym ludziom włosy i podpalał trawy. Ludzie krzyczeli i uciekali w popłochu.-siedział na ziemi opierając się plecami o fotel.
-Niewiarygodne. Pamiętasz jak poszliśmy razem na ognisko?
-Tak. Wywróciłem się na kamienie.-Nico wzruszył ramionami, a Lynn roześmiała się wesoło.
Albo mogła pójść prawo, prosto do domku i rzucić się na łózko. To chyba bardziej jej pasowało. W sumie mogła zamieszkać w trzech domkach, domku Apolla, Tanatosa lub Hadesa. Po chwili wybrała domek Hadesa. Nie mogłaby mieszkać w jednym domku z masą ludzi, dlatego domek Apolla odrzuciła od razu. Domek Tanatosa też, ponieważ podobno tam też mieszkali ludzie. Jej rodzeństwo. Nie chciała ich poznawać. Wolała nie komplikować swojego życia bardziej niż na razie było. Więc zostaje domek Hadesa. W sumie to pasowało jej to. Wyszła powoli z cienia i kiedy zobaczyła, że nikt nie mógłby jej zauważyć wślizgnęła się do domku.
-Wow.-szepnęła do siebie i Pardony. Odłożyła siodło na korytarzu i spojrzała na wnętrze.
Wszystko było utrzymane w ciemnych kolorach. Ciemne podłogi i ściany, czerwone dywany i zasłony. Obrazy w złotych ramach. Weszła głębiej. W salonie stały dwie czarne kanapy i stolik do kawy. W rogu kwitła jakaś zielona roślinka w czerwonej donicy. Łazienka była w ciepłych kolorach brązu i złota. Trzymając się poręczy, dziewczyna weszła po schodach na górę i otworzyła drzwi swojej sypialni. Wąskie łóżko z czarną pościelą, obok szafka z lampką nocną w kształcie ducha. Niedaleko stało biurko i szafa. Na ścianie było przymocowane kilka półek, więc Lynn szybko wypakowała książki i umościła Pardonie posłanie w rogu pokoju. Położyła tam smoczka i rzuciła plecak na łózko. Odpięła miecz od pasa i oparła go o szafę. "Czyli teraz tu będę przesiadywać." pomyślała oceniając efekty pracy.
-Teraz tylko ciuchy.-wymamrotała i otworzyła walizkę. Podeszła do szafy i uchyliła jedno skrzydło. Było puste, z wyjątkiem skrawka papieru na górnej półce. Lynn sięgnęła do niego i zobaczyła zdjęcie. Na środku stał Will z Nico trzymając się za ręce. Obok Nico stała ciocia Hazel z Frankiem i Argea z Buckiem oraz...czy to Reyna z tym brunetem? Po stronie Willa zobaczyła Percy'iego i Annabeth, Jasona i Piper oraz Valdeza z Calypso. Byli tam wszyscy których znała. Jeszcze młodzi. Na zdjęciu Nico nie mógł mieć więcej niż osiemnaście lat. Wszyscy mieli obozowe koszulki i paciorki. Evelynn uśmiechnęła się do zdjęcia i zawiesiła je nad łóżkiem. Wróciła do walizki i zaczęła składać ubrania i wkładać do szafy. Na samym dnie walizki znalazła coś zawinięte w złoty papier. Wyjęła ostrożnie i przeczytała przypiętą karteczkę.
Wszystkiego najlepszego, Lynn! Zamówiłem ją jakiś czas temu i pomyślałem że ci się spodoba. Kochamy ~Will
Odłożyła kartkę i rozerwała papier. W środku leżała czarna bluza, kangurek, z szerokim kapturem. Po środku srebrna nicią były wyszyte trzy litery: CHB.
-Dziękuję.-powiedziała to na głos choć wiedziała że nie usłyszy. Włożyła ją przez głowę i spojrzała w lustro. Bluza była obszerna i workowata więc bez trudu ukrywała kształty. Dziewczyna westchnęła z ulga. "Jak oni dobrze mnie znają." pomyślała z wdzięcznością i postanowiła jeszcze nie ściągać prezentu. Pachniał jej domem. Wzięła książkę Nico i usiadła na kanapie. Przeczytała kilka pierwszych rozdziałów, ale po chwili odpłynęła.
Obudziło ją słońce parzące jej oczy oraz chrapanie Pardony. Najwyraźniej w nocy nakryła ją kocem i sama położyła się w nogach kanapy. Dziewczyna zamrugała kilka razy i przypomniała sobie gdzie jest. Spojrzała na zegar i zdała sobie sprawę, że ma dwadzieścia minut do śniadania. Zaklęła cicho i zrzuciła koc na smoka. Padrona prychnęła i wyciągnęła grzbiet.
-Hej, mała. Idziemy na śniadanie?-spytała Lynn. Rzuciła się na górę i włożyła jeansy. Bluzy mogłaby wcale nie zdejmować. Zbiegła na dół gdzie czekała na nią smoczyca z zniecierpliwionym wyrazem pyszczka.-No już, już.-uklękła i zasznurowała trampki. Kiedy podniosła wzrok napotkała spojrzenie Padrony, trzymającej coś w pysku. Podeszła bliżej i zauważyła fioletową wstążkę.-Strojnisia.-mruknęła i zawiązała ją w kokardkę na szyi smoka. Ten podniósł łeb i spojrzał na nią z duma.-Tak, wyglądasz pięknie. W przeciwieństwie do mnie.-jęknęła i spojrzała w lustro. Spinka nadal trzymała mocno włosy, chociaż kilka wymknęło się z fryzury. Tak to wszystko było w normie. Blada skora, piegi i cienie pod oczami.-Ee tam. Mogę tak wyjść.-złapała Padrone, która wskoczyła jej na barki i zawinęła lekko na szyi. Otworzyła drzwi i wyszła na słońce. "Jeśli szybko pójdę zdążę na czas." Zarzuciła kaptur na głowę i ruszyła szybko lasem na skróty. Co chwile widziała ludzi, miedzy drzewami, idących ścieżką. Wtedy skręcała głębiej w las a po jakimś czasie wracała na szlak. Evelynn minęła przynajmniej pięćdziesiąt drzew iglastych zanim udało jej się wejść do pawilonu. Naciągnęła kaptur jeszcze głębiej na głowę i czekała przy wejściu.
*Jeszcze jeden!
*Opóźnienia zafundowała wam: CHEMIA! PRZEDMIOT WASZEJ PRZYSZŁOŚCI!
*Reyna kogoś tu ma bo ma go też na innym z moich blogów ehh
*Prosiłabym o pokazanie że tu byliście! ^^