piątek, 10 kwietnia 2015

Rozdział Pierwszy

  Mgła zaczęła spadać na ziemię niedługo po wschodzie słońca. Promienie wpadały przez okno i oświetlały mały pokój na poddaszu jasnego domu jednorodzinnego. Z pod brązowej kołdry wystawały ciemne włosy i słychać było ciche chrapanie.
-Evelynn.-na progu stał blady, ciemnowłosy mężczyzna w szlafroku i z gazetą w ręce. Miał podkrążone oczy i zaspany głos. Dłuższe włosy spiął w kok na karku.-Wstawaj.-odpowiedział mu głośny jęk spod kołdry. Kiedy zobaczył że dziewczyna rozkopuje kołdrę zszedł po schodach do kuchni.
  Evelynn wyciągnęła ręce ziewając i zerknęła w lustro w kącie. "Piękna jak zawsze."-pomyślała ironicznie. Miała na sobie strój do spania, czyli za duże bokserki w paski i bluzkę z krótkim rękawem. Włosy do łopatek sterczały jej na wszystkie strony przypominając stracha na wróble. Przeczesała je dłonią, odsłaniając twarz. Tak jak codziennie była blada, a jej twarz i ramiona obsypywały piegi, kolorem przypominającym kolor jej oczu. Wstała, ziewnęła jeszcze jeden raz i podeszła do biurka. Złapała szczotkę i spinkę do włosów i ruszyła do kuchni.
  Kiedy przekroczyła próg poczuła zapach kawy, czyli tego co było jej tak potrzebne. Nalała sobie trochę napoju do ulubionego kubka z czaszką i opadła na stołek naprzeciwko opiekuna.
-Hej, Nico.-przywitała się i wzięła łyk ciemnej cieczy, która rozgrzała ją przyjemnie od środka. Nico również pił kawę, w drugiej ręce trzymał rozłożoną gazetę. Podniósł na nią zmęczony wzrok i wysilił się na uśmiech.
-Cześć, Evelynn. Wszystkiego najlepszego.-uśmiechnęła się smutno.
-Dzięki.-powiedziała zasłaniając twarz kubkiem. Westchnął. Nie tylko dla niej to było trudne. Siedzieli w milczeniu. Evelynn siorbała napój, a Nico wlepił wzrok w gazetę, jakby miał znaleźć tam datę swojej śmierci. W sumie pasowałoby do syna Hadesa.
-Dzień dobry.-do kuchni wpadł uśmiechnięty Will. Był już całkowicie ubrany. Złote włosy zaczesał do tyłu. Miał na sobie białą koszulę i jeansy. No i wyglądał promiennie jak zwykle. Evelynn patrzyła jak podchodzi do chłopaka i całuje go w czubek głowy kiedy ten mamroce jakieś przywitanie. Ona również otrzymała pocałunek na powitanie, kiedy Will sięgał po herbatę.
-Cześć, Will.-odłożyła pusty kubek do zlewu i wróciła na miejsce. Will oparł się o blat i spokojnie pił ulubiony napój.
-Cześć, Lynn.-dzisiejszego dnia całkowicie promieniował. Poraził ją uśmiechem, dopił herbaty i wyjął składniki z lodówki i szafek.-Co chcesz dzisiaj na śniadanie?
-Emm...cokolwiek byleby jadalne.-uniosła brwi do góry. Doskonale pamiętała ostatnia próbę robienia śniadania. Najwyraźniej Will też.
-Nico, nie zbliżaj się do kuchenki.-Nico spojrzał na niego, potem na nią i znów na niego.
-Wy chyba się zmówiliście.-wymamrotał z udawanym wyrzutem w głosie.
  Will uśmiechnął się czule obserwując tę dwójkę. Dobrze wiedział, że Evelynn przejęła większość nawyków Nico, ale nie był o to zły, czy zazdrosny. Właściwie to cieszył się z tego powodu. Nico miał z kim porozmawiać, oprócz niego. Kiedy znaleźli Evelynn na progu, zamierzali oddać ją do obozu, ale nie mogli się zmusić. W końcu została i Nico zajął się jej umiejętnościami w walce, a Will edukacją. Było wiadome, że nie da sobie rady w normalnej szkole. Kiedy skończyła sześć lat, próbowali wysłać ją na lato do Chejrona, do obozu. Ale mała ich przechytrzyła i skończyło się na tym że siedziała trzy dni na dachu ich domu. Próbowali przez dwa lata i każdego roku ponosili porażkę. Dzień przed jej ósmymi urodzinami dowiedzieli się dlaczego. Tamtego dnia zaczęła zachowywać się inaczej. A to wszystko dlatego, że ojciec ją uznał. Tanatos. Od początku podejrzewali któreś z podziemnych bóstw. Will najbardziej martwił się, że jest córką Hadesa. To byłoby dość niezręczne. Ale nie. To był Tanatos. On uznał ich małą dziewczynkę i zniszczył jej dzieciństwo. Właściwie dziwne, że nie domyślili się od razu. Znaleźli ją okrytą czarnymi skrzydłami wyrastającymi spomiędzy łopatek. Tego też się uczyła. Uczyła się latać i panować nad nimi. Tamtego dnia, w przeddzień urodzin, postanowiła sobie, że będzie bardziej trenować. Odsunęła się od wszystkich, oprócz opiekunów. "Tanatosie. Dlaczego nie poczekałeś do tych trzynastych urodzin?" Will zadawał sobie to pytanie wiele razy, ale nie dostał odpowiedzi.
-Will? Will.-dziewczęcy głos wyrwał go ze wspomnień.-Spalisz nam tosty.-powiedziała nadąsana Evelynn i wskazała na patelnie. Will zaklął pod nosem i rzucił się w jej stronę. Szybko nałożył każdemu porcję i usiedli razem przy blacie.
-Widzisz? Nie spaliłem.-powiedział z uśmiechem i wgryzł się w chleb.
-Mhm.-powiedziała z pełną buzią. Evelynn dobrze wiedziała jak świetnym kucharzem jest Will. Nigdy nie zepsułby jakiegokolwiek posiłku. A te tosty były idealne.
-Może być.-mruknął Nico. Ale i tak oczywiste było, że jemu również smakuje.
-Na prawdę?-zapytał z poważną miną Will. Nico wzruszył ramionami. Lubił się przekomarzać z chłopakiem.-Mam rozumieć, że nie smakują ci moje tosty?
-Nie, są ok.
-Ok? Ok! Sam sobie będziesz robił śniadania!-Will prychnął i wstał, po czym poszedł na w stronę schodów. Domownicy nie widzieli tego uśmiechu triumfu, który rozkwitł na jego twarzy, w chwili, kiedy usłyszał odgłos odsuwanego krzesła. Po chwili silne ramiona złapały go w pasie i pociągnęły z powrotem do blatu.-Ej!-rzucił ze śmiechem kiedy Nico rzucił go na stołek. Założył nogę na nogę i z wyzywającą miną spoglądał ku Nico. Chłopak zrobił się czerwony na twarzy i usiadł obok.
  Evelynn przyzwyczajona do tego typu przedstawień spokojnie przeżuwała tosta. Rzucała opiekunom spojrzenia czekając na jakąkolwiek reakcję. Jak zwykle, Will wygrał.
-Twoje tosty są dobre. Wystarczy?-powiedział z wielkim wysiłkiem, Nico.
-Jak najbardziej.-Will przeciągał każdą sylabę z samozadowoleniem w głosie. Wstał, wziął brudne talerze i ucałował nadąsanego Nico w policzek. Wrzucił wszystko do zmywarki i odwrócił się do nas.-Co chcecie dzisiaj robić?

*Widać pierwszy rozdział.
*Podoba mi się, bo napisałam go najlepiej z wszystkich pierwszych rozdziałów jakie pisałam. :')
*No i w sumie jest normalny.
*Byłabym wdzięczna za jakikolwiek komentarz. Nawet typu "Przed że przecinek", bo mam z tym problem, kiedy piszę na komputerze. 

8 komentarzy:

  1. Jak zwykle super <3 Kotek, tam brakuje ci "ą" w słowie "czaszka"
    xoxo Em

    OdpowiedzUsuń
  2. Super!! Według mnie bardzo ładny rozdział! / Ola Sikora (Jeszcze nie zmieniłam nazwy z starego konta ojca) :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Czekam na następny rozdział. Wciągnęło mnie twoje opowiadanie ;>
    Celine <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ^^ I prawdopodobnie rozdział pojawi się w niedzielę.

      Usuń
  4. Tosty!!
    #rebel #Solangelooo #Reynico (wiem co teraz o mnie myślisz Pierdoło!) #Cherry
    No, no....
    Przeczytałam dumna masz być...
    Gdzieś tam widziałam błędy, ale to tam...
    Tosty <3
    Córeczka Tantosa , wychowana przez cudownych gejów.
    Podoba mi się XDDDD !!!!
    Nie no, tak serio to fajnie się zaczyna :3 !!
    Nie ma nudy... itd....
    Ale jest szpoczi <3 i wgl.
    Czekam asz napiszesz to o mnie xDDD ("Pierdoła" )
    No nwm co mam napisać xDD
    Kocham Cię ? Może.
    W porzo?
    Pozdrawiam Cię Pierdoło <3 <3 <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  5. #rebel #SOLANGELOOO <-tak się pisze poprawnie. #pierdoła
    Też kc XD i W porzo. Dzieki XDDD

    OdpowiedzUsuń