-O co chodzi?-zapytała samą siebie zduszonym szeptem.
-To twój prezent.-usłyszała spokojny głos obok.
-Sprawiłeś, że jest mi zimno.-zapytała powoli zaczynając szczękać zębami.-Dzięki.-rzuciła sarkastycznie.
-Nie, spójrz.-odwinął jedno skrzydło na pełna odległość i wtedy Lynn to zauważyła.
-Wow.-szepnęła patrząc jak pióra zmieniają kolor.
-Jeszcze chwila, a dostaniesz identyczne skrzydła jak moje.-westchnął przejeżdżając po nich dłonią. Między czarnymi piórami pojawiały się tez błękitne, zielone, fioletowe i czerwone tworząc piękna mieszankę. Połyskiwały delikatnie jakby posypane najdrobniejszym brokatem.-Musiałem przenieść ciepło twojego ciała do skrzydeł, na chwile, żeby miały jak się przemienić.-wytłumaczył Tanatos.-A! Proszę, powiadom Chejrona, że dzisiaj powinna zostać ogłoszona nowa przepowiednia.
-Jasne. Kiedy to minie?-zapytała dziewczyna z już zsiniałymi ustami, mając na myśli zimno.
-Spokojnie, kończą.
Kiedy skrzydła przestały się przemieniać Lynn wstała i machnęła nimi na próbę. Ciepło zaczęło znowu płynąć w jej żyłach wiec westchnęła zadowolona.
-Są przepiękne. Dziękuję.-skłoniła głowę.
-Teraz wyróżniasz się od każdego innego mojego dziecka.-widząc jej pytające spojrzenie wytłumaczył.-Moje dzieci mają czarne skrzydła. A teraz ty masz te.-pogładził ostatni raz kolorowe pióra.
-Dziękuję.-powtórzyła.
-Wszystkiego najlepszego.-usłyszała jeszcze i po chwili nie było z nią nikogo.
Mając w głowie słowa ojca zeskoczyła z czarnej dachówki i wzbiła się nad ziemię. Teraz jej skrzydła wydawały się o wiele większe. A te kolory!
-Ach.-westchnęła dziewczyna przypatrując się prezentowi. "Zwykle nie jestem taka narcystyczna, ale to..."
W locie dołączyła do niej Padrona i oparła łepek na jej głowie, lądując jej na karku.
-Jak było słodka?-zapytała lekko rozglądając się za ogniskiem. W końcu dostrzegła je na małym placyku. Próbowała wylądować gdzieś na skraju, ale większość oczu zwróciło się w jej stronę. Ignorując szepty podnieconych nastolatków zaczęła biec gdzieś w centrum.
-Lynn!
-Eve!-dziewczyna skupiła się na ignorowaniu głosów przyjaciół, dlatego teraz skrzydła ciągnęły się za nią po ziemi. Ludzie uskakiwali, krzyczeli do niej jakieś gratulacje albo wzdychali z zachwytu. Evelynn starała się to ignorować, albo warczała na tych bardziej namolnych.
-Eve!-ktoś chwycił ja za nadgarstek i zmusił do odwrócenia się.-Eve! Jednak przyszłaś?-zapytał Dylan uśmiechając się.
"Przepraszam."
-Nie. Zostaw mnie.-wyszarpała się z jego uścisku i podbiegła do Chejrona.-Chejronie, ojciec kazał ogłosić jedna z przepowiedni.
-Tak? Dobrze.-Chejron skinął poważnie głową.-Cisza wszyscy! Proszę, o ciszę!-ludzie odwracali się z zaciekawieniem.-Proszę, Evelynn.-skinął jej głową.
-Co, prosz...?-słowa uwięzły jej w gardle.-Arght...-wzięła głęboki oddech.
-Eve! Lynn!-usłyszała wołanie Dylana i Alice.
-Córa Śmierci, Dziedzic Wody
muszą zacząć własne łowy
każdy krok ich bólu znak
pomóc można, tylko jak
światło gwiazd i blask księżyca,
miłość - karą cień zachwyca.-wyrecytowała sennym głosem. Zaczęła kaszleć i myślała, że wykaszle sobie płuca. Zakryła usta dłonią, a kiedy je odkryła zobaczyła krew. Z zniesmaczeniem wytarła rękę o bluzkę.-Świetnie.-westchnęła smętnie.
Tak jak myślała, zaczęły się szepty. Alice biegła w jej stronę, ale Evelynn postanowiła się odciąć. Podniosła skrzydła i okryła się nimi, klęcząc.
-Eve! Eve, wiem ze tam jesteś!-Dylan dotknął dłonią ciemnych piór, a dziewczyne przeszedł dreszcz. "Co jest?"-Wyłaź!
-Nie.-szepnęła i skuliła się jeszcze mocniej. Nagle zaczęła się bać. Bać ludzi. Bać Dylana. Bać przyjaciół. Bać ojców. I bać życia. "O czym ja myślę?" zapytała się ponownie. Odchrząknęła i opuściła gardę.
-Dobrze się czujesz?-zapytał chłopak wyciągając do niej rękę. Wstała bez pomocy i stanęła obok Chejrona wpatrując się w jakiś punkt w lesie.
-Musimy zinterpretować przepowiednie. Evelynn? Masz jakiś pomysł?
-Erm...-odchrząknęła.-Tak. Mam.
-Proszę.
-Córa Śmierci. To mogę być ja albo któraś z dziewczyn z domku Tanatosa.-nie była gotowa nazywać ich siostrami.-Dziedzic wody. Myślę, że to Dylan. Łowy. Może trzeba zapytać o to Łowczynie. Ból z każdym krokiem. Może oznaczać poświecenie w czasie tej misji. Pomoc. Może będzie trzeba kogoś o coś poprosić. Gwiazdy i księżyc. Raczej chodzi o noc, będzie trzeba podróżować w ciemności.-Evelynn nie chciała tłumaczyć ostatniego wersu więc przerwała.
-Widzę, że...całą przepowiednie mamy rozpracowana.-zaczął spokojnie Chejron. Dziewczyna skinęła głową.-Dylan. To chyba znaczy, że idziesz na misje.-chłopak skinął poważnie głową.-A teraz jeśli chodzi o Córę Śmierci...-oczywiście w tym momencie nad głowa Lynn zaświecił się symbol klepsydry z czarnym piaskiem.-Czyli wiemy.-Lynn burknęła coś pod nosem i kopnęła kamyk.
-A miałam spędzić cichy miesiąc.-westchnęła cierpiętniczo.-Ale przepowiednia to przepowiednia, nie będę się sprzeczać.-oznajmiła, przypominając sobie słowa Nico. Poprosił, żeby w razie czego nie starała się zmieniać przeznaczenia i jeśli zostanie jej wyznaczona misja, ma w niej uczestniczyć.
-Czyli ustalone. Jako środek transportu, możecie zabrać pegazy lub...-zaczął Chejron, ale dziewczyna mu przerwała.
-Mamy Padrone, Chejronie. Ona w zupełności wystarczy.-podrapała smoczyce po głowie.-Jeśli mogę coś zasugerować, możemy wyruszyć jutro o zachodzie słońca. Chciałabym...przemyśleć to i owo.-wzruszyła ramionami i uniosła skrzydła.-A teraz chciałabym już odejść. Dobranoc wszystkim.-nie spoglądając na twarze przyjaciół wzbiła się w powietrze gasząc ogień, tak jak zgasła jej dzisiejsza nadzieja.
Rozdział świetny jak zawsze :)
OdpowiedzUsuńNie mogę się doczekać następnego...
Pozdrawiam i życzę weny!
Dziękuję! Wen akurat odwiedza mnie ostatnio dosyć często i mam nadzieję, że tak zostanie. Ale na następny rozdział trzeba czekać aż do 30 sierpnia ponieważ mam wyjazd :') Jeszcze raz dziękuje! ^^
UsuńW takim razie mam nadzieję, że będziesz się dobrze bawić na wyjeździe :)
UsuńBędę czekać na next :)
Dylan i Eve to moje otp :")
OdpowiedzUsuńRozdział świetny, chociaż Lynn zaczyns mnie irytować. Nie jestem dobra w pisaniu komentarzy więc musisz mi wybaczyć.
Długo szukałam opowiadania jak twoje i jestem mega zadowolona ze wreszcie je znalazlam #oesujakjakoklepaniebrzmie
Cóż, nie moge sie doczekac kolejnego rozdzialu i zycze ci milego wyjazdu *co z tego ze jutro wracasz*
Dziękuję! Najbardziej cieszy mnie jak ktoś szuka bloga dla siebie i nagle znajduje mój i wie że to ten X'D kocham. Arigatou jeszcze raz! A następny rozdział powinien być już jutro. Zapraszam też na stronę na fb Pisarka Ribbon tam jest dużo informacji. ^^ Dozo!
Usuń